Imponująca skała, po której poprowadzono Ferratę Caprioli
Via ferrata Caprioli
wysiłek
1234
widowiskowość
1234
zabezpieczenie
1234
trudność
B/C
przejście
4 godz.
podejście
1 godz.
wspinaczka
1 godz. 20 min
zejście
1 godz. 40 min
suma podejść
700 m
wspinaczka
260 m
orientacja
S
termin
V-X
mapa
Tabacco 03
długość
9 km
San Vito di Cadore 1001 m – parking na końcu ulicy Via Belvedere 1100 m (Baita Sun Bar lub Hotel „Il Cardo”) – Via ferrata Caprioli – Rifugio San Marco 1823 m – parking
W miejscowości San Vito di Cadore musimy odnaleźć parking znajdujący się na końcu ulicy Via Belvedere. Jest to droga dojazdowa do hoteli Il Cardo i Barancio i małego baru Baita Sun Bar, przy którym możemy zostawić samochód. Inny rozległy parking znajduje się w odległości około 200 m przed nimi. Choć jest oddalony od jakichkolwiek budynków, wydaje się bezpieczny. My zostawiliśmy tam pełen sprzętu samochód na kilka dni i odebraliśmy go w takim samym stanie.
Przewodnicy z Cortiny oznaczyli dojście do ferraty małymi znakami z postacią dwóch kozłów (saren). Choć ferratę oficjalnie otwarto 01 lipca 2024 roku to CAI odpowiedzialny za oznaczenie tras w tym regionie jeszcze innych tablic nie umieścił (stan na 07.07.2024). Z Baity Sun Bar ruszmy szeroką drogą na północ (szlak 228), mijamy budynki gospodarcze stacji narciarskiej, by po chwili dotrzeć do szerokiego kamiennego koryta rzeki Ru Seco. Przechodzimy na jej drugą stronę i szybko pnącą się zygzakami w górę drogą gruntową idziemy około 20 minut. Mijamy pierwsze wyraźne rozwidlenie, by na następnym skrzyżowaniu z leśną drogą odbić w lewo w górę. Następnie droga pnie się przez sosnowy i świerkowy las zmieniając się w wąską leśną ścieżkę. Cały czas będą nam towarzyszyć znaki z logo przedstawiającym dwie głowy kozłów. Podejście jest dosyć strome i szybko zdobywamy wysokość. Po chwili wychodzimy z lasu na bardziej otwartą przestrzeń, gdzie mało jeszcze wydeptana trasa staje się mniej oczywista. Od tej chwili trzeba uważnie wypatrywać znaków na drzewach. Ścieżka prowadzi pod skalną ścianę, następnie skręca przy niej w lewo i lekko falując dotrzeć do początku ferraty na wysokości 1470 m.
Początek, a właściwie trawers za pierwszym pionowym odcinkiem to jedno z trudniejszych miejsc na tej dosyć łatwej trasie. Uwaga na błoto pod butami, łatwo pośliznąć się na tych kilku pierwszych metrach, szczególnie po deszczowym dniu. Pierwsze 150 m trasy wije się raz w lewo raz w prawo po małych skałkach wśród nielicznych sosen (głownie A,A/B, na kilku krótkich odcinkach B). Trasa jest ciekawa i bardzo dobrze uzbrojona. Górny odcinek trasy przecina imponującą 200 metrową litą skałę z gładkimi płytami, na których w newralgicznych miejsca wbito kilka klamr, znacznie ułatwiającymi przejście. Wspinaczka kończy się wymagającym uwagi zacięciem (B,B/C) z kilkoma klamrami. Mimo, że nie jest to trudna trasa nie można jej lekceważyć, a końcowe pionowe odcinki spodobają się wszystkim miłośnikom ferrat. Trasa kończy się na pięknej, panoramicznej zielonej łące Pra de Mason, na wysokości około 1730 m.
Wąską ścieżką podchodzimy około 20 m w kierunku szlaku 225, tu skręcamy w prawo. Po około 20 minutach dochodzimy do kameralnego schroniska San Marco (1823 m). Ze schroniska schodzimy szlakiem 228 w kierunku schroniska Scoter i dalej na parking.
W deszczowe dni na trasie, szczególnie na początku, może być sporo błota, które skutecznie utrudnia wspinaczkę. Dopóki CAI nie umieści znaków kierunkowych trzeba uważnie korzystać z małych tabliczek pozostawionych przez przewodników z Cortiny.
Ferrata Caprioli to idealny początek lub przedłużenie Giro Sorapiss dla osób startujących na tę wyjątkową trasę z San Vito di Cadore.
Rifugio San Marco
To jedno z najstarszych schronisk w okolicach Cortiny d’Ampezzo, prawdziwa perełka położona w Col de chi de Os. Oprócz przybudówki z prawej strony od wejścia niewiele się zmieniło od dnia otwarcia w roku 1895. Jako jedno z niewielu w okolicy zachowało swój wyjątkowy klimat, swoistą pierwotną strukturę, tu czas naprawdę zatrzymał się w miejscu. Położone w idealnym miejscu oferuje wspaniały widok na okoliczne giganty Antelao i Pelmo. To idealna baza wypadowe do trasy Giro Sorapiss; Ferrat Bertii i Vandelli, a wokół aż roi się od legendarnych dla alpinizmu miejsc jak Torre dei Sabbioni, Sorapiss czy Pelmo, od którego się wszystko w Dolomitach zaczęło. To wyjątkowe miejsce po raz pierwszy przyjęło gości 29 września 1895 roku, a zbudowała go sekcja CAI Z Wenecji. Pierwszym zarządzającym był powracający z Ameryki Angelo Del Favero (Aucel) z San Vito di Cadore, wybrany na to miejsce ze względu na znajomość języka angielskiego. Angelo wraz z rodziną zarządzał schroniskiem przez ponad pół wieku, a dokładnie od 1895 do 1951 roku! Pośród wielu znanych postaci, które odwiedziły to miejsce znajdują się lubiący się wspinać w Dolomitach król Belgii Albert i Don Achille Ratti, czyli późniejszy papież Pius XI. Od czasów Angelo niewiele się tu zmieniło, pozostała dobra, wzbogacona o produkty z własnego ogrodu, kuchnia, którą oferował przechodzącym alpinistom i taka trochę szorstka życzliwość, przeplatającą się z jego silnym temperamentem. To bardzo spokojne miejsce, w którym można się poczuć jak w domu. Po śmierci Angelo, następcą został Giuseppe Zwigel, znany jako „Bepo todesco”, mąż Vittorii, jedynej córki Angelo. Następnie zarządzała nim sama Lucia De Lucia, a od 1990 r. do dziś rodzina Ossi Marino.
Via ferrata Caprioli
Początek lata 2024 roku był w okolicach Cortiny trudny. Powyżej 2000 m pełno świeżego śniegu, a pogoda zupełnie nie zachęcała do wypraw w góry. W ponury deszczowy dzień umówiliśmy się na spotkanie z Andreą Piccoliorim, prezesem założonego w roku 1864, jednego z najstarszych stowarzyszeń przewodników w Dolomitach: Gruppo Guide Alpine Cortina. I jak się po chwili okazało znowu mieliśmy szczęście, Andrea powiedział nam, że przewodnicy z jego grupy właśnie skończyli budowę w okolicy nowej ferraty, o którą starali się od ponad ośmiu lat. Powiedział, że dopiero za dwa-trzy tygodnie zostanie umieszczona na mapach, ale jest już gotowa i od trzech dni oficjalnie otwarta, choć brakuje jeszcze tabliczek kierunkowych po drodze. I to był strzał w dziesiątkę, tej dosyć nisko położonej w miejscowości San Vito di Cadore trasie zima panująca w wysokich partiach Dolomitów była zupełnie niestraszna. Położona we wspaniałym otoczeniu ferrata, której trasę prowadzono niemal w cieniu króla Dolomitów Antelao, wspaniale wpisuje się w to wyjątkowe historyczne miejsce. Wspinając się, cały czas mamy za plecami potężne ściany Pelmo, a niedostępny szczyt Antelao wydaje się jak na wyciągnięcie ręki. Choć początek nie jest imponujący, to przyjemne ostanie 100 m wspinaczki po gładkiej pionowej ścianie przypadnie na pewno do gustu każdemu miłośnikowi ferrat. Nazwa pochodzi od Gruppo Rocciatori Caprioli San Vito, stowarzyszenia sportowego skupionego gównie na wspinaczce i narciarstwie. To idealne uzupełnieniem początku dwudniowego obejścia Sorapiss. Zamiast startować do tej wycieczki w tłumie z przełęczy Tre Croci, proponujemy najpierw przejście Ferraty Caprioli, następnie odpoczynek w schronisku San Marco i dopiero następnego dnia Ferratę Berti i kolejny nocleg w schronisku Vandelli.