REGION – Catinaccio

ferratatrudnośćprzejściesuma podejśćwspinaczkadługośćopis
Via ferrata Roda de VaèlB/C4 godz. 30 min680 m250 m6,4 kmzobacz
Via ferrata MasarèC4 godz. 45 min500 m100 m6,5 kmzobacz
Via ferrata SantnerB/C6 godz.450 m450 m8 kmzobacz
Via ferrata Catinaccio dell’AntermoiaB/C7 godz.1180 m350 m17 kmzobacz
Via ferrata LaurenziC/D8 godz. 45 min780 m300 m25 kmzobacz
Via ferrata MaximilianB6 godz. 30 min1000 m280 m19 kmzobacz
Sentiero delle Scalette – zamkniętaA/B3 godz. 30 min800 m150 m7 kmzobacz
Sentiero attrezzato Bepo de Mediltrasa zlikwidowanazobacz
Edit Template

Szczegółowe opisy tras, jak dojechać, którędy iść, w których schroniskach nocować, jak najlepiej ułożyć trasę, mapki, czasy przejść – to wszystko znajdziesz w naszych PRZEWODNIKACH!
Nie błądź! Nie marnuj czasu!

Catinaccio – Rosengarten, królestwo skalnych wież i ferrat

Catinaccio (niem. Rosengarten) to jedna z najbardziej niezwykłych grup Dolomitów i jeden z najciekawszych regionów dla miłośników via ferrat. Leży na styku Trydentu i Południowego Tyrolu. Od południa i wschodu najłatwiej dostać się tu z ladyńskiej Val di Fassa, od zachodu od strony Val di Tires (niem. Tiersertal), a od północy masyw ogląda się z rozległych łąk Alpe di Siusi (niem. Seiser Alm).
Catinaccio nie odsłania wszystkiego od razu. Wciśnięte między doliny skalne kotły, przełęcze, turnie i wąskie przejścia pojawiają się stopniowo, wraz z wysokością. Im głębiej wchodzimy w masyw, tym mocniej mamy poczucie, że nie jest to jedno pasmo z jednym oczywistym celem, ale cały skalny świat, który najlepiej poznawać kawałek po kawałku.
Najwyższym szczytem grupy jest Catinaccio d’Antermoia (niem. Kesselkogel, 3004 m), ale charakter Catinaccio tworzą również Cima Catinaccio (niem. Rosengartenspitze, lad. Ciadinac, 2981 m), słynne Torri del Vajolet (niem. Vajolet-Türme, 2813 m), a także Masarè (niem. Masarè-Spitze, 2585 m) i Roda di Vael (niem. Rotwand, 2806 m).
To właśnie skalne wieże, postrzępione granie i potężne ściany nadają tej grupie jej wyjątkowy charakter.

Catinaccio i Rosengarten – dwie nazwy jednego masywu

Już same nazwy tej grupy opowiadają dwie różne historie.
Włoska nazwa Catinaccio łączy się z ladyńskim słowem ciadinac, oznaczającym kocioł otoczony rumowiskiem i piargami. To określenie bardzo dobrze pasuje do krajobrazu masywu, w którym ogromne kotły skalne i osypiska pojawiają się niemal na każdym kroku.
W dawnych czasach grupa nosiła również ladyńską nazwę Vael. Jej ślady pozostały w nazwach, które do dziś spotykamy na mapach: Vajolet, Vaiolon czy Roda di Vael.
Po północnej stronie masywu, w Południowym Tyrolu, przyjęła się natomiast niemiecka nazwa Rosengarten – Ogród Różany.
I właśnie tutaj geografia spotyka się z legendą.

DolomityNaFerratach-Torri di Vajolet

Król Laurin i enrosadira

Rosengarten związany jest z opowieścią o królu Laurinie i jego zaczarowanym ogrodzie różanym. Według legendy to właśnie ona tłumaczy jedno z najbardziej niezwykłych zjawisk Dolomitów – enrosadirę.
O świcie i o zachodzie słońca jasne skały Catinaccio potrafią przybrać intensywne odcienie różu i czerwieni. Szczególnie efektownie wygląda wtedy zachodnia część masywu z Masarè i Roda di Vael.
To jeden z tych momentów, kiedy łatwo zrozumieć, skąd wzięła się nazwa Rosengarten.

A widoki ze szczytów Catinaccio są równie imponujące. Przy dobrej pogodzie można stąd zobaczyć Marmoladę, grupę Sella, Sassolungo i Latemar, a w oddali nawet grupy Brenta i Ortler.

Catinaccio i początki alpinizmu

Catinaccio bardzo wcześnie przyciągnęło uwagę wspinaczy. Gdy w 1884 roku opublikowano 44-stronicową monografię pasma, grupa stała się szerzej znana także w świecie alpinizmu.
Do Val di Fassa zaczęli przyjeżdżać najlepsi wspinacze swojej epoki. Z Catinaccio związane są nazwiska takie jak Winkler, Delago, Stabeler, Preuss czy Tita Piaz. W tym „królestwie wież” wciąż było wówczas wiele do odkrycia.
W 1878 roku Johann Santner odkrył nowe przejście zwane Gartl, w miejscu, gdzie dziś prowadzi via ferrata o tej samej nazwie.
Z czasem pojawiły się również schroniska. Latem 1900 roku powstały Rifugio Fronza alle Coronelle (niem. Kölner Hütte, 2337 m) po stronie zachodniej oraz Rifugio Vajolet po stronie wschodniej.
W 1910 roku zaczęto zabezpieczać stalowymi linami przejście w rejonie Passo Santner, ułatwiając dostęp do kotła Vajolet.
Kolejnym miejscem mocno związanym z historią tego rejonu stało się Rifugio Re Alberto I. W 1929 roku Marino Pederiva postawił tam drewnianą chatę, którą później odkupił Tita Piaz i zamienił w schronisko nazwane na cześć belgijskiego króla Alberta I, wspinającego się w Dolomitach u boku „Diabła Dolomitów”.

Trzeba tu przyjść o świcie – jeśli już nie po to, żeby dotknąć tych wież, to choćby po to, żeby zobaczyć, jak kąpią się w pierwszych promieniach słońca.

Via ferrata Santner - schronisko Santner

Catinaccio – jeden z największych ferratowych rajów Dolomitów

Dla nas Catinaccio jest przede wszystkim jednym z największych ferratowych rajów w Dolomitach. Na stosunkowo niewielkim obszarze można tu pokonać wiele bardzo różnych żelaznych dróg. Nie układają się one jednak w jeden logiczny ciąg. Catinaccio nie działa jak Via delle Bocchette, gdzie kolejne odcinki tworzą niemal jedną wysokogórską trasę, porozdzielaną schroniskami. Tutaj dużo większe znaczenie ma dobre zaplanowanie miejsca startu, przebiegu trasy i sposobu powrotu. W grupie Catinaccio znajdują się między innymi:
  • Via ferrata Roda di Vaèl
  • Via ferrata del Masarè
  • Via ferrata Santner
  • Via ferrata Catinaccio dell’Antermoia
  • Via ferrata Laurenzi
  • Via ferrata Maximilian
Każda z nich pokazuje inną część masywu i pozwala poznać Catinaccio z nieco innej perspektywy.Do grupy można dostać się z różnych stron – między innymi od Val di Fassa, Passo di Costalunga, Val di Tires czy Alpe di Siusi. Niektóre ferraty można przejść podczas jednodniowych wycieczek, przy innych warto pomyśleć o noclegu w górach. I właśnie wtedy Catinaccio pokazuje swoją najlepszą stronę. Po południu robi się ciszej, a zachód słońca, noc w schronisku i poranek pomiędzy skalnymi wieżami są zupełnie innym doświadczeniem niż szybkie wejście i zejście tego samego dnia. Dlatego Catinaccio nie traktujemy jako miejsca, w którym trzeba „zaliczyć” kolejne trasy. To masyw, który warto poznawać stopniowo – ferrata po ferracie, przełęcz po przełęczy i schronisko po schronisku.


Szczegółowe opisy tras ferrat, mapki, topo ferrat  znajdziesz w książce: Dolomity na ferratach – Przewodnik. Część 4. – KUP