ABC ferrat - DOLOMITY NA FERRATACH - PRZEWODNIK

ABC FERRAT

abc ferrat - wyposażenie na ferraty - DOLOMITY NA FERRATACH-PRZEWODNIK

Nr 1 ABC FERRAT – wyposażenie na ferraty

Podstawowe wyposażenie na ferraty, które musisz mieć to trzy elementy: uprząż biodrowa, lonża asekuracyjna typu Y z dwoma karabinkami i absorberem oraz kask wspinaczkowy. Większość omawianych w tej części przewodnika tematów niektórym osobom wydaje się oczywista, o wyższości jednego rozwiązania nad innym można oczywiście dyskutować, jednak największym problemem jest to, że często informacje te są przez czytelników pomijane. Nie można jednak zapominać, że wybieramy się w wysokie góry – namawiamy do choćby uważnego przejrzenia tej części zanim wybierzecie się na via ferraty czy dokonacie zakupu niezbędnego wyposażenia. Poniżej omawiamy na co warto zwrócić uwagę przy jego wyborze. Dziś, dobrej jakości sprzęt na via ferraty jest łatwo dostępny, można go kupić na przykład sklepie Skalnik.

Kask – rzecz niezbędna

Jaki kask wybrać? Wygodny, dopasowany, dobrze trzymający się na głowie, na lato wentylowany i przeznaczony specjalnie do wspinaczki, a nie np. rowerowy. Kask wspinaczkowy powinien spełniać najbardziej wyśrubowane standardy UIAA2 (regulacja 106). Informacja na ten temat powinna znajdować się na kasku bądź jego opakowaniu. Konstrukcja skorupy zewnętrznej powinna uniemożliwić przebicie, a paski pod brodą zsunięcie się z głowy. Dziś w sklepach jest ich pełno, do wyboru, do koloru. Dobra rada – przymierzajmy kask przed lustrem, jeśli dobrze w nim wyglądamy, to prawdopodobnie jest właściwie dobrany do kształtu naszej głowy.

Podobno na cmentarzu pod Großglockner jest specjalne miejsce dla tych, którzy „trzymali się tradycji”. Mawiali: „Tu leży mój dziad, chodził w góry bez kasku, zabił go spadający kamień, a tam leży ojciec, też chodził bez kasku i zginął przez kamień, ja też chodzę bez kasku i tam jest dla mnie zarezerwowane miejsce. Obok ojca i dziada”. Dolomity to bardzo kruche skały, ponadto cały czas nad wspinaczami chodzą inni i „sypią” z góry mniejszymi bądź większymi kamieniami. Prawdopodobnie za małymi, aby nas zabić, ale wystarczająco dużymi, aby zranić głowę. Jeden z byłych prezesów Polskiego Związku Alpinizmu1 mawia, oczywiście z pewną dozą przesady, że kask zakłada zaraz po wyjściu ze schroniska. Tak nakazuje mądrość i doświadczenie, takie podejście jest rzeczywiście odpowiednie. Najlepiej przyjąć zasadę, że jeśli nawet nie od razu po wyjściu ze schroniska – to podchodząc pod skałę, lepiej mieć kask na głowie; stopień trudności ferraty nie ma w tym przypadku żadnego znaczenia! To jest naprawdę ABC FERRAT! Kamienie sypią się z każdej góry i o każdej porze.

1 Wojciech Święcicki, taternik i alpinista, wieloletni szef wyszkolenia PZA, wiceprezes i p.o. prezesa PZA, autor wielu publikacji na temat bezpieczeństwa i szkolenia w górach.
2 UIAA – Union Internationale des Associations d’Alpinisme; Międzynarodowa Federacja Związków Alpinistycznych.

Uprząż biodrowa czy pełna, a może biodrowa i piersiowa?

Zacznijmy od pełnej uprzęży, w której część biodrowa jest na stałe połączona z piersiową. Choć zapewnia ona pełne bezpieczeństwo i pomaga utrzymać się w optymalnej pozycji, to jednak stosuje się ją głównie w przemyśle – jest bowiem zbyt ciężka oraz w zbyt dużym stopniu ogranicza ruchy. Jednocześnie są bardzo ciekawe propozycje pełnych uprzęży dla dzieci; z myślą o nich warto rozważyć takie rozwiązanie. Ciekawą informację znaleźliśmy w przewodniku Csaba Szepfalusiego3: Referat ds. Alpejskich Austriackiego Towarzystwa Alpejskiego z siedzibą w Innsbrucku ogłosił, że pod pewnymi warunkami można zrezygnować z uprzęży piersiowej. Według najnowszych badań niebezpieczeństwo odniesienia obrażeń przy stosowaniu samej uprzęży biodrowej bez części piersiowej nie jest większe, niż gdy stosujemy je razem. Są jednak określone warunki: dobrze dopasowana uprząż, dobra kondycja wspinającego się, lekki plecak. Dodatkowo w przypadku młodzieży stopień rozwoju kości musi być w końcowym stadium. Nie są to może bardzo ścisłe kryteria, ale wygląda na to, że większość wspinaczy chodzących po ferratach w samych tylko uprzężach biodrowych nie popełnia większego błędu. Pamiętajmy jednak, że wspinamy się zazwyczaj w terenie, który jest nieprzyjazny w razie upadku. Na skale mnóstwo jest wystających elementów, często do tego dochodzą wystające sztuczne ułatwienia – metalowe klamry czy haki, a sam upadek jest twardy. Ciężki plecak nawet przy zwykłym marszu zwiększa ryzyko potknięcia, a przy odpadnięciu od skały może obrócić nas głową w dół, narażając głowę i kręgi szyjne na urazy. W takich sytuacjach uprząż piersiowa wydaje się bardzo przydatna. Osoby uprawiające wspinaczkę na ferratach najczęściej nie mają dużego doświadczenia z technikami klasycznej wspinaczki skalnej i nie są przyzwyczajone do odpadania od ściany, a  niekontrolowane upadki są bardzo niebezpieczne (jeśli o jakimś upadku można w ogóle powiedzieć, że jest kontrolowany).
W tej kwestii trochę inne zdanie ma Pit Schubert4, który mówi, że faktycznie – liczba poważnych uszkodzeń ciała w czasie odpadnięcia od skały przez wspinaczy jest bardzo mała w stosunku do liczby samych odpadnięć, jednak z badań przeprowadzanych z manekinem wynika, że tylko w wypadku korzystania z pełnej uprzęży wychodzi się z takiego wypadku bez obrażeń. Przy korzystaniu tylko z uprzęży biodrowej należy liczyć się z możliwością urazów kręgosłupa na odcinku lędźwiowym.
Celowo nie dajemy zaleceń, co konkretnie kupić, a tylko podrzucamy tematy do rozważenia, aby każdy sam, w zależności od swojego doświadczenia, podjął właściwą decyzję jaką uprząż ma ze sobą zabrać w góry. Na szczęście wypadków na ferratach jest bardzo niewiele, sami nigdy nie byliśmy świadkami takiej sytuacji. Błędy się jednak zdarzają. Ryzykujemy własnym zdrowiem, więc lepiej dmuchać na zimne i być zawsze dobrze przygotowanym do wyprawy. Jeśli przestrzegamy zasad, jest to naprawdę bezpieczna zabawa.

Zestaw do autoasekuracji typu Y

W sklepach w Polsce znajdziemy spory wybór specjalnie przygotowanych lonż na ferraty. Na co zwrócić uwagę? Po pierwsze, kupujmy tylko atestowane wyroby, najlepiej szanowanych producentów. Nie jesteśmy wyznawcami „metek”, ale mówimy o naszym bezpieczeństwie – zaufanie do marki, do producenta jest tu bardzo ważne. Wyroby zupełnie no name nie powinny wchodzić w grę! Po drugie, zwróćcie uwagę na karabinki. Na ferracie co chwila je otwieramy i zamykamy – ważne jest, aby dawało się to robić szybko, łatwo i dokładnie. Każdy musi dobrać lonżę z takimi karabinkami, aby łatwo było nimi operować. Po trzecie – waga. Wszystko będziemy nosić na własnych plecach; w plecaku na pewno zbierze się kilka bardzo męczących kilogramów. Po czwarte, zestaw powinien być wyposażony w rozrywany absorber energii oraz dodatkową pętlę na karabinek do odpoczynku (zgodnie z wymaganiami UIAA). Nie powinno się korzystać z repów z karabinkami oraz przyrządem hamującym, np. płytką Konga czy ze starych rozwiązań typu U lub V5. Lonże tego typu zostały wycofane z użycia, nie spełniają one wymagań obowiązującej dyrektywy UIAA-128. Dziś nie można ich już kupić w sklepach! Zwykłe karabinki wykorzystywane w klasycznej wspinaczce też się nie nadają, te na ferraty mają większy prześwit i systemy automatycznej blokady zamka oraz inną odporność na łamanie5. Pamiętajmy, obowiązkowo należy mieć dwa karabinki, w czasie wspinaczki oba wpięte w linę, a podczas przepinania – co najmniej jeden zawsze wpięty. Warto mieć ze sobą krótki, metrowy rep lub taśmę z dodatkowym karabinkiem, przeznaczony do odpoczynku. Jeśli wybieracie się po raz pierwszy, lepiej skorzystajcie z gotowych, dedykowanych na ferraty zestawów i pomocy przewodnika. Po piąte, każdy sprzęt się starzeje. Producenci lonż na ferraty określają dla swoich produktów maksymalny dopuszczalny okres użytkowania. Nie wolno go przekraczać! Szczególnie uważajmy na zestawy pożyczone od znajomych. Niestety taki sprzęt może być nie tylko stary, lecz także niewłaściwie przechowywany, np. w wilgoci, co może mieć wpływ na jego wytrzymałość. Nie korzystajmy ze starych lonż, w których karabinki są zamocowane węzłami do absorberów; obecnie już dawno nie ma ich w sprzedaży, ale nieraz jeszcze można spotkać w górach osoby z nich korzystające. Mającym inne od naszego zdanie na temat lonż do asekuracji na ferratach polecam rozdział im poświęcony w książce Pita Schuberta pt. Bezpieczeństwo i ryzyko w skale i lodzie. To pozycja szczególnie warta polecenia nie tylko dla początkujących, lecz także dla osób takich jak my, trochę już obytych, mających za sobą ładnych kilka lat spędzonych w górach i momentami trochę zbyt pewnych siebie, czasami naginających zasady, wspinających się tylko z jednym wpiętym w linę karabinkiem lub chodzących w ogóle bez wpinania się, bo przecież „nigdy nic się stało”, zapominających, że w górach obowiązują wszystkie prawa, z prawami Murphy’ego6 i grawitacji włącznie!
Reasumując, nie polecamy innych niż gotowe, przeznaczone specjalnie na ferraty zestawy do autoasekuracji typu Y koniecznie z atestem UIAA.

3 C. Szepfalusi, Ferraty Alp Austriackich. Ubezpieczone drogi wspinaczkowe i ścieżki turystyczne, t. 1–2, Warszawa 2011.
4 Pit Schubert, Bezpieczeństwo i ryzyko w skale i lodzie 2, Warszawa 2019.
5 Karabinki przeznaczone do wspinaczki mogą pękać (łamać się) przy uderzeniu w kotwy ubezpieczenia w czasie upadku. Są obliczane na rozciąganie, a nie zginanie (łamanie).
6 Każdy możliwy błąd może zostać popełniony! Do tego należy dodać: Ja też mogę popełnić ten błąd.

Buty na ferraty

Buty są w górach bardzo, bardzo ważne

Kilka czy nawet kilkanaście dni kilkugodzinnego marszu plus trudny, zmienny teren, czasem długie zejścia – wszystko to muszą wytrzymać nasze nogi. Bez porządnych butów wymarzona wycieczka może zakończyć się już pierwszego dnia. Jeśli mielibyśmy doradzać, na co warto wydać pieniądze, to porządne buty będą na pewno jedną z pierwszych podpowiedzi. Jakie? Specjalizacja nie omija rynku butów na ferraty, a na rynku jest dużo bardzo dobrych propozycji, problemem jest to, że muszą się one sprawdzić nie tylko podczas wspinaczki, lecz także na podejściu i zejściu z ferraty, czasem po skale, a czasem w błocie. Zwykłe buty trekkingowe mogą okazać się niewystarczające na trasie wspinaczki. My preferujemy te z odkrytą kostką. Istnieje trochę większe ryzyko jej zwichnięcia, ale są o wiele wygodniejsze podczas wspinaczki w skale. Rzadko, ale zdarzyło nam się, że widzieliśmy na ferratach osoby wspinające się w specjalistycznych, tarciowych butach wspinaczkowych (baletkach). Rozwiązanie to jednak jest raczej nie na ferraty, mało jest tak trudnych dróg, że wymagałyby tego typu obuwia; a jeśli ktoś się jednak na takie wybiera – nasze uwagi już najpewniej nie są mu potrzebne. Poza tym na podejściu i zejściu i tak trzeba mieć drugą parę, a to oznacza dodatkowy ciężar w plecaku. Gdy natomiast na trasie ferraty spotkamy błoto albo mokry bądź zaśnieżony odcinek, nie mówiąc już o nieprzyjemnych drobnych kamykach czy piargach, baletki zupełnie się nie sprawdzą. Najlepsze jest lekkie obuwie nazywane podejściowym, z dobrze wyprofilowaną podeszwą, które jedynie na czubkach ma powierzchnię bez bieżnika, zwiększającą przyczepność na skale9.
Zwróćcie uwagę na bieżnik podeszwy – musi on zapewnić jak najlepsze tarcie o skałę podczas wspinaczki na trudniejszych pionowych, siłowych fragmentach ferraty z niewielką liczbą chwytów. Niezależnie od tego, jakie buty kupicie, prawdopodobnie będą miały one podeszwy Vibram. Ta nazwa to akronim od imienia i nazwiska przedwojennego włoskiego alpinisty i przewodnika – Vitale Bramaniego. Był on świadkiem tragicznego wypadku w Alpach Zachodnich (w okolicach Punta Rasica) w 1935 roku, w wyniku którego życie straciło sześciu turystów. Jedną z przyczyn wypadku było niewłaściwe obuwie użyte podczas schodzenia po lodowcu. Bramani wymyślił, a dzięki znajomości z Franco Brambillą, dyrektorem generalnym koncernu Pirelli, wyprodukował wynalazek swojego życia – gumową podeszwę Vibram ze specjalnym wzorem nacięć umożliwiającym samooczyszczanie się z błota i śniegu, dającą świetną przyczepność i odpowiednią sztywność. Co ciekawe, nazwano ją carrarmato (pol. czołg). Po zdobyciu przez Achille Compagnoniego i Lino Lacedelliego w 1954 roku szczytu K2 w butach z podeszwą Vibram stały się one najpopularniejszym rozwiązaniem outdoorowym świata.
I jeszcze ważna rada – bez względu na trasę przy zejściu przyda się w butach trochę luzu dla palców. Zawsze więc kupujcie obuwie z odpowiednim luzem!

9 Oczywiście mówimy w tym przypadku o łatwej drodze podejścia, letnich warunkach i przewadze wspinaczki na trasie.

Całą resztę można właściwie zmieścić w jednym zdaniu: ciepłe rękawiczki, lekki plecak z osłoną od deszczu, apteczka, koc lub folia NRC, wszystko do ochrony przed słońcem (okulary, kremy, itd.), długi, 2–3-metrowy rep z karabinkiem, zapasowa odzież (coś na załamanie pogody), jedzenie i picie, latarka czołowa, telefon komórkowy z wpisanym numerem służb ratunkowych. Czasami – w zależności od przebiegu trasy i pogody – możemy potrzebować również liny, raków, czekana i płachty biwakowej. Zdarza się, że stalowe liny ubezpieczające są niekiedy postrzępione, a latem w pełnym słońcu mocno się nagrzewają. Innymi słowy – niezbędne są rękawiczki na ferraty. Raki i czekan, a nawet śruba lodowa mogą być niezbędne na lodowcach (jeśli trasa wiedzie przez lodowiec; zawsze o tym wspominamy podczas opisywania poszczególnych ferrat) albo wczesną wiosną lub jesienią (zimą raczej nie chodzi się po ferratach) przy pokonywaniu pól zalegającego śniegu. Zanim wyruszycie na szlak nie zapomnijcie przeanalizować ABC FERRAT! Co może mnie spotkać na trasie i co tym razem muszę zabrać?
Nie zapominajcie o napojach! Latem w Dolomitach bywa bardzo gorąco, a w południowej ścianie bez najmniejszego nawet kawałka cienia i czegoś do picia… jest bardzo marnie. Nie liczcie na dobrą pogodę, w górach bywa różnie, zawsze lepiej mieć coś na wypadek deszczu i coś ciepłego do założenia: czapkę, polar. Podobno w górach nie ma złej pogody, jest tylko zły sprzęt i wyposażenie. Pilnujcie wagi tego, co pakujecie na trasę, każdy kilogram po kilku godzinach ciąży coraz bardziej, a wręcz boli.

Jaki aparat zabrać na ferraty?

Najlepiej lekki i z obiektywem dającym możliwość szerokich kadrów, czyli z krótką ogniskową, rzędu 10–16 mm. Dodatkowo, taka krótka ogniskowa w połączeniu z przymkniętą przysłoną (10-16) zapewni wam dużą głębię ostrości, co zwykle jest celem fotografów górskich krajobrazów. My używaliśmy i polecamy aparaty robiące ostatnio furorę tzw. bezlusterkowce z wymienną optyką, bo są lekkie i nowoczesne. Korzystaliśmy też często z filtrów: polaryzacyjnych i połówkowych (te ostatnie polecamy zakładane na uchwyt, np. Cokin a nie nakręcane na obiektyw); pozwalają one poprawić nasycenie kolorów i zapanować nad niekorzystnymi warunkami oświetleniowymi. Warto mieć też ze sobą obiektyw z długą ogniskową, dzięki której sfotografujemy mocno oddalony obiekt, i statyw umożliwiający zrobienie ostrych zdjęć na długich czasach ekspozycji.
Osobom początkującym w górskiej przygodzie nie polecamy jednak wymiany obiektywów czy zakładania filtrów podczas wspinaczki. Robienie zdjęć na ferracie wcale nie jest łatwe, trzeba bowiem dbać nie tylko o swoje bezpieczeństwo, lecz także o to, żeby sprzęt lub jego część nie spadła gdzieś w przepaść lub, co gorsza, na idących niżej. Aparat można jeszcze jakoś przytroczyć, ale zmiana obiektywu w trudnym i eksponowanym miejscu trasy wymaga dużej ostrożności i wprawy. Dlatego dodatkowe obiektywy i filtry lepiej stosować już na bezpiecznym terenie, poza ferratami.
Jeśli zabieramy sprzęt na górską wyprawę, koniecznie należy wziąć pod uwagę jego ciężar, bo każde pół kilograma więcej na plecach po kilku godzinach ma duże znaczenie. Byliśmy pod wrażeniem Karola Nienartowicza11 i ilości używanego przez niego sprzętu, gdy kilka lat temu na nasze zaproszenie spędził z nami kilka dni w Dolomitach, wędrując po górach i zdradzając nam przy tym trochę tajników swojego świetnego warsztatu fotograficznego. Opcją umożliwiającą ciekawe ujęcia jest fotografia robiona z drona, ale sprawdźcie, czy w miejscu, w którym chcecie latać, nie ma zakazu. My zrobiliśmy tylko kilka takich ujęć do tego przewodnika, nie tylko z powodu zakazów, lecz także dlatego, żeby nie zakłócać spokoju innych osób w górach.

Na koniec jedna uwaga, jakiej udzielił nam Marcin Dobas10, gdy oglądał nasze zdjęcia przygotowywane do tego przewodnika:
– Bardzo ładne, super na okładkę, ale dlaczego jesteście ubrani na czarno? Na ciemnej, szarej skale zupełnie was nie widać. I to prawda! Jeśli chcecie mieć ładne zdjęcia z wakacji – w góry ubierajcie się kolorowo. Będzie was lepiej widać na zdjęciach. Będzie to bardzo przydatne również wtedy, jeśli ktoś będzie was szukać.
Przy okazji mała uwaga. Kiedy robicie zdjęcia na ferratach, nie korzystajcie z komórek. Nie dlatego, że robią słabe zdjęcia, tylko z powodu bezpieczeństwa. Telefon zostawcie schowany w zamykanej kieszeni, jako awaryjne łącze ze światem w razie kłopotów. Widzieliśmy kilka aparatów telefonicznych spadających wbrew woli swoich właścicieli.

10 Marcin Dobas – fotograf National Geographic Polska, podróżnik, geolog, ratownik górski, pilot wycieczek. Członek międzynarodowego teamu fotografów Olympus Visionaries, Ambasador Eizo. Autor książki Fotowyprawy.
11 Karol Nienartowicz – fotograf gór, podróżnik, malarz i autor książki Górskie wyprawy fotograficzne. Prowadzi kursy fotograficzne w Polsce i za granicą. Autor kilku wystaw, publikacji, zdobywca nagród i wyróżnień na konkursach i wystawach, m.in. zwycięzca Grand Prix na międzynarodowym konkursie fotograficznym National Geographic.

abc ferrat - technika wspinania na ferratach - DOLOMITY NA FERRATACH-PRZEWODNIK

Nr 2 ABC FERRAT to TECHNIKA WSPINANIA

Trzy zasady alpinizmu: „Zawsze jest dalej, niż się wydaje. Zawsze jest wyżej, niż się wydaje. Oczywiście zawsze jest trudniej, niż się wydaje”. I jeszcze jedno – Pamiętajmy, że wybieramy się w wysokie góry, tam zawsze trzeba właściwie ocenić swoje umiejętności, kondycję i pogodę. Z rozwagą dobierajmy trasę do swoich umiejętności.

Po pierwsze, cały czas bądźmy uważni i skoncentrowani.
Po drugie, starajmy się utrzymywać równe, umiarkowane tempo wspinania się.
Po trzecie, oszczędzajmy ręce. Chodzimy i wspinamy się na nogach, ręce tylko pomagają; nie podciągajmy się więc, a podchodźmy w górę. Nie szukajmy chwytów za wysoko, wystarczy na wysokości głowy.
Po czwarte, lepsze są dwa, trzy małe kroki niż jeden duży, kosztuje on bowiem więcej siły i prawie zawsze wymaga siłowego użycia rąk. Wykonujemy trzy, cztery małe kroki w górę i dopiero wtedy przekładamy ręce.
Po piąte, z rozwagą korzystajmy z wszelkich sztucznych ułatwień, które początkowo skłaniają do szybkiego i siłowego wspinania. To też kosztuje dużo sił i energii.
Po szóste, karabinki przepinajmy zawsze w chwili, gdy stoimy wygodnie i w równowadze. Przepinamy je po kolei, nigdy oba na raz – w czasie przepinania jeden karabinek zawsze musi być wpięty w linę zabezpieczającą. W czasie wspinania oba muszą być stale wpięte w linę. Najłatwiej jest prowadzić je po linie powyżej ręki trzymającej linę. Ułatwia to przepinanie i uniemożliwia zahaczenie czy zaklinowanie się ich w czasie wspinaczki.
Po siódme, zawsze zachowujmy odstęp od osoby wspinającej się nad nami, na tyle duży, aby spadając, nie zabrała nas ze sobą. Nie wiadomo czemu, ale wielu ludzi ma nieświadomą tendencję do „gonienia” osób będących przed nimi. Bądź sobą, nie ścigaj się, idź swoim tempem.
Po ósme, wyprzedzaj zawsze po uzgodnieniu tego z osobą wyprzedzaną, najlepiej przy kotwie. Zachowaj przy tym należytą uwagę i ostrożność.
Po dziewiąte, podobnie jak we wspinaczce klasycznej obowiązuje zasada trzech punktów oparcia. Trzy kończyny mają być oparte na skale, jedną szukamy chwytu lub stopnia.
Po dziesiąte, zawsze zwracajmy uwagę na stan techniczny ferraty.
Łatwo się mówi – wspinaj się na nogach, oszczędzaj ręce, rób małe kroczki itp. Ale gdy robimy to po raz pierwszy, a pod nami jest przepaść (przynajmniej tak ją wtedy oceniamy), obawa i lekki strach jest rzeczą naturalną. Każdy na początku jest nerwowy i wszystko robi siłowo. Kilka lat temu wspinaliśmy się na jedną z wież Cinque Torri. Gdy utknąłem w miejscu bez najmniejszego chwytu nad głową, wspinający się obok żartowniś ze zrozumieniem dla mojej sytuacji powiedział: „One [chwyty pod ręce] tam są, zawsze tam są, tylko ich nigdy nie widać”. Miał rację, są, tylko trudno je czasem zobaczyć. Na ferratach do stopnia trudności D chwyty są prawie zawsze. Czasem trzeba ich chwilę poszukać, a czasem, jak już nie ma innego sposobu, można chwycić mocno obiema rękami linę ferraty, zaprzeć się nogami i skorzystać z tarcia butów o skałę. Taka technika wspinania wymaga jednak naprawdę dużo siły, a ręce szybko się męczą.

Osoby wybierające się po raz pierwszy na ferraty, bez doświadczenia we wspinaczce, namawiamy do udziału w kursie wspinaczkowym i kilku ćwiczeń na sztucznych ściankach.

Jednak najłatwiejszym sposobem jest skorzystanie z pomocy wykwalifikowanego przewodnika górskiego1. Może to nie jest najtańszy sposób, ale na pewno najbezpieczniejszy. Wspinając się z kimś doświadczonym, można skupić się na zabawie i podziwianiu widoków, a w razie kłopotów pomoc na pewno błyskawicznie nadejdzie. Z przewodnikiem szybko poznacie podstawowe techniki wykorzystywane podczas wspinaczki. Z premedytacją nie opisujemy ich w tym rozdziale, bo z nauką wspinania się jest trochę tak jak z uczeniem się jazdy na rowerze – nie da się tego nauczyć z książki; trudno to opisać, a czytając, jeszcze trudniej zrozumieć. Najlepiej uczyć się praktycznie, pod opieką instruktora. Z tego samego powodu nie poruszamy tematu asekuracji partnera. Tego już na pewno z książki nie powinno się uczyć.

 

1 Zobacz podpunkt „Przewodnicy”.

Kilka najprostszych, ale ważnych pytań i niełatwych odpowiedzi.
Korzystać ze sztucznych ułatwień czy nie?
To jest pytanie! Problem dla niektórych moralno-etyczny. Najwięksi przewodnicy, najsłynniejsi pionierzy wspinaczki byli w tej kwestii niemalże ortodoksyjnymi purystami. Słynny Paul Preuss2 bezkompromisowy przeciwnik wszelkich sztucznych ułatwień podczas wspinaczki mówił: “Należy prezentować wyższe umiejętności od trudności atakowanej drogi. Hak powinien być narzędziem używanym w sytuacjach wyjątkowych, w żadnym wypadku nie może stanowić fundamentu, na którym opiera się wspinaczka”. Wtórował mu Ivano Dibona i choć był również przeciwnikiem haków, mówił jednak, że jako przewodnik alpejski musiał czasem z nich korzystać. Te historyczne rozważania zamknijmy słowami innego wielkiego przewodnika, Tity Piaza, który mówił: “ Wartość wspinaczki klasycznej jest po wielokroć wyższa od przejścia tej samej drogi metodą sztucznych ułatwień, ale ów wzrost wartości nie powinien następować kosztem bezpieczeństwa, ponieważ uważam, że najcenniejsze jest ludzkie życie!”. Dalej żartobliwie dodał: “Widzisz, ze względu na mój mały wrodzony egoizm wolę zawisnąć jako robak na haczyku, kołysząc się nad przepaścią i krzyczeć o pomoc, kto wie, może nawet z połamanymi nogami, niż jako roztrzaskane zwłoki posłużyć za ucztę krukom w ciemnym wąwozie”3. Naszym zdaniem każdy wspina się tak, jak chce i jak potrafi. Ważne, aby dobrze się bawić i bezpiecznie pokonać trasę. W końcu każdy ma swój Everest4. Na styl przyjdzie czas wraz ze wzrostem umiejętności i doświadczeniem.
Czy należy iść lewą czy prawą stroną ferraty?
Nie ma to znaczenia, zależy to tylko od skały, jej rzeźby i liczby chwytów po każdej stronie liny.
Czy można schodzić po ferracie?
Prawie zawsze tak. Jeśli nie ma innego sposobu, to czemu nie? Ze względu na innych wspinających się może to być uciążliwe, ale nie ma ku temu oficjalnych przeciwwskazań. Mogą się zdarzyć osoby narzekające na to, że idziemy teoretycznie pod prąd, ale cóż, na marudy można trafić wszędzie.
Wiele ferrat jest z założenia dwukierunkowych, np. prawie wszystkie w grupie Brenta. Czasami ze względu na techniczną trudność trasy schodzenie ferratą nie jest łatwe, a kolejka wchodzących w górę po prostu to uniemożliwia.
Co różni wspinaczkę na sztucznej ściance (wspinaczkę z asekuracją na wędkę) od chodzenia po ferratach?
Osoby ćwiczące na sztucznych ściankach przyzwyczajone są do bezkarnego odpadania w trakcie wspinaczki. Asekuracja na wędkę sprawia, że lecą w dół tylko tyle, ile jest niewybranego na linie luzu możliwego do wykasowania plus sprężystość liny. Przy dobrej asekuracji jest to od kilkudziesięciu centymetrów do metra. Na starszych ferratach odcinki liny pomiędzy kotwami mogą wynosić nawet kilka metrów. To powoduje, że odpadnięcie na nich od ściany jest dużo bardziej niebezpieczne, dlatego istnieje duża szansa na poważne obrażenia czy złamania. Trzeba bardzo uważać aby, nie zabrać ze sobą tych niebezpiecznych nawyków ze ścianek wspinaczkowych na ferraty. Tu inaczej niż na sztucznej ściance nie można pozwolić sobie na błąd.
Ile metrów polecimy w dół, odpadając w czasie wspinaczki na ferracie?
Na początek jedna uwaga – odpadnięcie jest zawsze bardzo niebezpieczne, dlatego należy trudność ferraty dobierać stosownie do umiejętności. Odpowiedzią na nasze pytanie jest suma trzech odcinków:
– pierwszy to odległość do najbliższej kotwy mocującej linę ubezpieczenia w ścianie poniżej nas; w nowych ferratach odległość między kotwami to maksymalnie 3–4 metry, ale w starszych konstrukcjach może to być sporo więcej;
– drugi to długość lonży, bo co najmniej taki odcinek spadniemy poniżej kotwy;
– trzeci to długość taśmy w absorberze5 łagodzącej hamowanie, która wydłuży nasz spadek o kilka kolejnych metrów.
Łącznie to może być nawet kilka metrów, a pamiętajmy, jedno piętro w budynku to tylko 2,5-3 m. Pamiętajmy również, że absorbery w lonżach są jednorazowego użytku. Ich rolę można porównać do poduszek powietrznych w samochodach, po wypadku trzeba je wymienić na nowe.
Jakie miejsca są szczególnie niebezpieczne na trasie ferraty?
Nasz kolega6, czytając ten rozdział, zwrócił nam uwagę na pewne newralgiczne miejsce występujące prawie na każdej ferracie. Otóż podczas startowania z każdej poziomej półki lub po pokonaniu płaskiego występu skalnego kilka następnych metrów powyżej tego miejsca do pierwszej kotwy wymaga szczególnej uwagi. Jeśli odpadniemy na takim odcinku, spadniemy na półkę i nie zabezpieczy nas przed tym lonża z absorberem. Patrz punkt wyżej: Ile metrów polecimy w dół, odpadając w czasie wspinaczki na ferracie?

2 Paul Preuss, Ivano Dibona, Tita Piaz, pionierzy wspinaczki w Dolomitach, najsłynniejsi przewodnicy swoich czasów (koniec XIX i początek XX wieku). Ich pierwsze przejścia stanowiły kamienie milowe we wspinaczce alpejskiej.
3 S. Ardito, Dolomity w pionie, Warszawa 2013.
4 Słowa te wypowiedział Tenzing Norgay – nepalski himalaista, szerpa z Solukhumbu, który wraz z Edmundem Hillarym 29 maja 1953 r. dokonał pierwszego wejścia na Mount Everest – najwyższą górę Ziemi.
5 Absorber będący elementem lonży to zszyta taśma o długości kilku metrów, która całkowicie rozwija się w czasie upadku.
6 Maciej Ciesielski, Międzynarodowy Przewodnik Wysokogórski IVBV/UIAGM/IFMGA, Instruktor Alpinizmu Polskiego Związku Alpinizmu, Instruktor Wspinaczki Wysokogórskiej, ochotniczy ratownik TOPR, wybitny alpinista, były członek Komisji Szkolenia PZA.

abc ferrat - oznaczenia tras w Dolomitach - DOLOMITY NA FERRATACH-PRZEWODNIK

Nr 3 ABC FERRAT – OZNACZENIA TRAS

Większość tras w Dolomitach (możecie je przeglądać w zakładce baza ferrat) jest dobrze oznaczona, zdarzają się jednak miejsca, w których łatwo można się zgubić. Nie raz zdarzyło nam się też nieźle natrudzić, aby odnaleźć początek ferraty. Często byliśmy również pytani przez innych turystów, gdzie zaczyna się trasa czy też którędy zejść ze szczytu. Dodatkowo w całym Tyrolu Południowym na pewno utrudnieniem jest to, że nazwy i oznaczania tras mogą być zapisywane w każdym z trzech urzędowych języków (włoskim, niemieckim, ladyńskim). Bywa, że na jednej trasie tablice i nazwy geograficzne najpierw są po włosku, a chwilę później po ladyńsku czy niemiecku. Taki językowy galimatias.

Generalnie do oznaczania tras używa się białych tablic ze strzałką wskazująca kierunek marszu i czerwono-biało-czerwoną końcówką (oficjalne barwy i flaga Tyrolu Południowego), gdzie na białym tle znajduje się numer trasy. Oprócz miejsca docelowego często umieszcza się również orientacyjny czas przejścia.
Od tych oficjalnych wytycznych jest oczywiście wiele odstępstw. Starsze, drewniane tablice są często niepomalowane, z wygrawerowanymi napisami i ze względu na wiek często nieczytelne. Zwykle takie oznaczenia umieszcza się na początku ścieżki i na najważniejszych skrzyżowaniach czy punktach.

Oprócz tablic, podobnie jak na naszych szlakach, trasy oznacza się farbą na kamieniach i drzewach. Powinny to być biało-czerwone lub czerwono-biało-czerwone paski z czarnym numerem trasy. Stare ścieżki, mniej uczęszczane, lub takie spoza oficjalnej listy szlaków są najczęściej oznaczane czerwonymi kropkami. Również bardzo strome odcinki oficjalnych tras zazwyczaj oznaczane są tylko małymi czerwonymi punktami, które przy złej pogodzie łatwo przeoczyć. Zdarzają też zupełnie inne pomysły jak np. niebieskie mazaje na trasie ferraty Merlone w Sesto.

Osobną, ale bardzo ważną, rolę odgrywają popularne również w Dolomitach kopczyki – piramidki ułożone z kamieni (wł. ometto – co oznacza również ‘mały człowieczek’). W górach kamienni ludzie (kopczyki piramidki) są wykorzystywani do wskazywania ścieżki, którą należy podążać. W przypadku braku oficjalnych tablic idziemy po prostu od kopczyka do kopczyka. Budowane są one przez turystów lub pracowników CAI, aby wskazać kierunek ścieżki w mało widocznych przejściach, szczególnie w miejscach, w których łatwo można zgubić szlak. Rzadziej można spotkać kopczyki na dobrze oznakowanych ścieżkach w dolinach, a powszechnie stosowane są one na ścieżkach poprowadzonych po piargach lub na skałach, gdzie czasami trudno zobaczyć właściwą trasę.

Na początku ferrat często umieszczone są tablice pamiątkowe z ich nazwami, datami powstania i innymi informacjami. Przed każdą z nich powinna być również tablica informująca (w czterech językach) o obowiązku korzystania z wyposażenia na ferraty i informacją, że nie należy wchodzić na szlak, jeśli zdradza on jakiekolwiek ślady uszkodzenia, ale bywa z tym bardzo różnie. Nieraz zdarzają się namalowane na kamieniach strzałki z napisami, dokąd prowadzą.

Jeśli na ścieżce umyślnie położone są w poprzek szlaku kamienie lub drewniane belki, oznacza to, że trasa jest dalej wyłączona z użytkowania lub że jest to błędny kierunek.

abc ferrat -zagrożenia - burze - DOLOMITY NA FERRATACH-PRZEWODNIK

Nr 4 ABC FERRAT – to BEZPIECZEŃSTOWO I ZAGROŻENIA

Żadnego z punktów ABC FERRAT nie można pominąć, ale tego szczególnie. Wspinanie się na ferratach powinno sprawiać nam przyjemność, dawać radość – w końcu jesteśmy na wakacjach. Ale te przepiękne Dolomity to także wysokie i niebezpieczne góry. Im wyżej i dalej od ludzi i cywilizacji, tym jest groźniej, a niektóre opisane tu ferraty położone są sporo wyżej niż najwyższe szczyty naszych ukochanych Tatr. W górach zawsze czai się niebezpieczeństwo, trzeba o tym pamiętać i być przygotowanym na mogące się w każdej chwili pojawić zagrożenia.

Śnieg i lód. W wysokich partiach gór nawet latem zdarzają się duże opady śniegu, a w niektórych miejscach śnieg leży przez cały rok; może on zalegać w kominach, żlebach i całkowicie zakrywać elementy ubezpieczenia ferraty. Z tego powodu w niektórych miejscach odcinki ferrat poprowadzono podwójnie, na dwóch poziomach. Czasem śnieg lub lód spotykamy już na podejściu lub zejściu z ferraty. Szczególnie jeśli podejście lub zejście wiedzie północną lub północno-zachodnią ścianą bądź żlebem, trzeba liczyć się z możliwością wystąpienia śniegu na trasie nawet w środku lata. Lina, czekan i raki mogą okazać się niezbędne do pokonania takich odcinków. Szczególnie rankiem po mroźnej nocy zamarznięte pole śnieżne może być nie do pokonania bez raków. Trawersowanie pól śnieżnych to najniebezpieczniejsze momenty w czasie wypraw na ferraty. Oprócz sprzętu wymagane są umiejętności z zakresu asekuracji i poruszania się w śnieżno-lodowym terenie. Jeśli nie ma się odpowiedniego sprzętu i doświadczenia, zawsze lepiej wycofać się z takiego odcinka. Jeśli pole lodowe podchodzi pod samą ścianę skały, musimy liczyć się z koniecznością pokonania szerszej lub węższej szczeliny brzeżnej, która może sprawić nam spore kłopoty. Może ona mieć nawet kilka metrów głębokości. Przy opisach poszczególnych ferrat staraliśmy się umieścić uwagi o możliwości wystąpienia śniegu lub lodu na naszej drodze oraz niezbędnym dodatkowym wyposażeniu. Spadające odłamki skalne. Dolomity są kruche, pełne małych i większych kamieni, odłamków skał leżących na półkach, tarasach i wszędzie pod nogami. Wiatr, zawsze lejąca się w górach woda, topniejący lód, zwierzęta i ludzie wspinający się nad nami cały czas naruszają spokój i ciszę gór, a kamienie często „same” lecą w dół. Zsuwający się kawał skały po lodowcu czy lecące z góry odłamki skalne stanowią olbrzymie niebezpieczeństwo w całych Dolomitach. Bez kasku nie podchodźmy pod ścianę, a wspinając się, zawsze uważajmy na osoby nad i pod nami. To, że ci nad nami coś na nas zrzucą, jest pewne. Najtrudniejsze chwile w czasie naszych wypraw w góry wiążą się oprócz załamania pogody właśnie ze spadającymi lub zjeżdżającymi w dół kamieniami, a właściwie kamlotami (bo były duże, nieczułe i leciały z hukiem, do tego nie sposób było przewidzieć, jak się odbiją i gdzie dalej polecą).

Pogoda, burze i pioruny. Zawsze, ale to zawsze sprawdzajmy bieżącą prognozę przed wyjściem, pamiętając jednocześnie, że w górach niczego nie da się z pewnością przewidzieć. Na trasie długiej całodniowej wycieczki lepiej sprawdźmy kilka razy, czy nic się w międzyczasie nie zmieniło.
Obok spadających kamieni, śniegu i deszczu to właśnie zmienna pogoda i możliwość wystąpienia burz stanowi największe niebezpieczeństwo w czasie wspinaczki na ferracie. W końcu żelazny szlak to nic innego jak dłuższy piorunochron. Z tego między innymi powodu nowoczesne ferraty budowane są z przerwami. Jeśli jednak zdarzy się nam przebywać na niej w czasie załamania pogody, w miarę możliwości jak najszybciej opuśćmy jej rejon, najlepiej odsuńmy się od ściany skalnej na odległość chroniącą nas przed spadającymi odłamkami i usiądźmy na plecaku pod plandeką. Stopy starajmy się trzymać złączone, jest to bardzo ważne w czasie burzy, aby zminimalizować wartość napięcia krokowego, a często niestety jest to bagatelizowane1. Najlepiej jest stanąć na izolującej gumowej macie… Tylko kto w góry zabiera gumową matę? Nie chowajmy się pod przewieszeniami ani w płytkich skalnych niszach – ryzykujemy, że piorun wykorzysta nas jako mostek zwarciowy. Jeśli zbliża się burza, powinniśmy jak najszybciej uciekać w dół, bo przebywanie wtedy na szczycie góry czy mokrej skale jest zawsze niebezpieczne – ale to wiedzą chyba wszyscy. Reasumując, jeśli zapowiadają burze, najlepiej zostańmy w domu. Osobnym problemem jest możliwy gwałtowny spadek temperatury. Zimno bardzo szybko wyczerpuje organizm, przemarznięte, źle ukrwione palce utrudniają, a w skrajnym wypadku uniemożliwiają sprawne korzystanie z karabinków. Odpowiednie ubranie, czapka, ciepłe (najlepiej wodoodporne) rękawiczki są niezbędne podczas każdej wycieczki. Pamiętajmy, że na 3000 m n.p.m. w południe w słońcu będzie upalnie, ale wieczorem czy nocą zimno może być trudne do zniesienia.

Wilgoć. Zarówno na podejściach pod ferraty, jak i na samej trasie musimy szczególną uwagę zachować na mokrych odcinkach skał. Ryzyko poślizgnięcia się i upadku w takich miejscach drastycznie wzrasta. Zwłaszcza mokre metalowe klamry oraz szczeble drabin mogą stać się bardzo śliskie, tak samo jak wypolerowane przez dziesiątki wspinaczy uchwyty czy stopnie pod ręce lub nogi. Po przejściu przez wodę bądź błoto dokładnie wytrzyjmy podeszwy butów, aby nie ślizgały się w ścianie. Wilgoć na trasie czyni szlak na pewno o jeden stopień trudniejszym.

Wysokość. Każdy z nas inaczej reaguje na rozrzedzone powietrze na wysokości powyżej 2500 metrów n.p.m. Ponieważ większość opisywanych tras poprowadzonych jest właśnie na tej wysokości (czasem nawet powyżej 3000), osoby niebędące pewne swojej kondycji oraz odporności na wysokość powinny nie tylko wkalkulować dłuższe czasy przejść, lecz także z uwagą wsłuchiwać się w swoje ciało podczas wspinaczki. Objawami choroby wysokościowej najczęściej są bóle głowy, mdłości, podwyższone tętno, co w efekcie prowadzi do spadku ogólnej wydolności organizmu, zmęczenia i problemów z koncentracją. Skutkiem tego jest wyczerpanie, podejmowanie złych decyzji i zwiększone ryzyko upadku. Jeśli zauważymy powyższe objawy, powinniśmy niezwłocznie zejść. Gdy idziemy w grupie, nie czekajmy na to, aż być może lepiej się poczujemy, tylko od razu powiedzmy o naszych objawach innym.

Jak bezpieczne są ferraty? Na ferratach dochodzi do niewielu wypadków, sporadycznie, a jeśli wziąć pod uwagę ogromną liczbę turystów wędrujących po nich każdego roku, zdarzają się one wręcz wyjątkowo rzadko. Co może zawieść? Najczęściej my sami – brawura, błędy popełnione w czasie wspinaczki, niewłaściwy lub niesprawny sprzęt. Czasem jednak problemem może być sama ferrata. Obowiązuje zasada ograniczonego zaufania! Zawsze podczas wchodzenia na nią zwracajmy uwagę na jakość zabezpieczeń, uszkodzenia liny, wyrwane pręty, itp. Nie bez powodu na początku tras można spotkać tablice nakazujące sprawdzenie jakości zabezpieczeń i liny przed wspinaczką. Tylko jak to zrobić? Zostaje nam tylko wzrok – jeśli coś wygląda źle, widać rdzę, lina jest postrzępiona, bolce poluzowane, liny zabezpieczone są taśmą izolacyjną2, lepiej się wycofajmy i zgłośmy to opiekunowi ferraty. Są one przed sezonem sprawdzane, ale nikt nie jest w stanie dać stuprocentowej pewności, że pomiędzy sprawdzeniami coś nie uległo zniszczeniu. Piorun, spadający kamień, rdza… Pamiętajmy, że zawsze wspinamy się na własną odpowiedzialność! Nie ufajmy ślepo wszystkim ubezpieczeniom. Jeśli pierwszy hak lub odcinek liny jest obluzowany, dalej może być jeszcze gorzej. W takiej sytuacji warto rozważyć rezygnację ze wspinaczki. Choć niestety założenie, że ktoś z tej rady skorzysta, jest mało realistyczne. Wypadków na ferratach jest na tyle mało, że niewielu to odstrasza. A powinno!

118 – numer ratunkowy. W razie wypadku lub niebezpieczeństwa pomoc możemy wezwać, dzwoniąc pod numer 118. Będziemy musieli podać zwięźle operatorowi następujące informacje:
– imię i nazwisko oraz numer telefonu, z którego dzwonimy,
– opis tego, co się stało, gdzie i jak doszło do wypadku,
– jak bardzo poważny jest opisywany wypadek oraz stan i obrażenia poszkodowanych,
– dokładną lokalizację, warunki pogodowe oraz miejsce w pobliżu, w którym mógłby
wylądować helikopter.
Tu drobna banalna uwaga – bateria w telefonie zawsze musi być naładowana!

Niestety wysoko w górach nie zawsze jest możliwość wykonania połączenia telefonicznego, nie wszędzie bowiem dociera sygnał operatorów telefonów komórkowych. W takich wypadkach można próbować nadawać sygnały dźwiękowe (np. gwizdkiem) lub świetlne (np. lusterkiem za dnia czy latarką nocą).
Zasada jest następująca: sześć sygnałów na minutę wysyłanych co 10 sekund, po których następuje minuta przerwy, i powtórzenie sekwencji. Odpowiedzią są trzy sygnały wysyłane co 20 sekund przez minutę plus minuta przerwy i powtórzenie sekwencji.

Jeśli zobaczymy zbliżający się helikopter z pomocą, należy wstać i podnieść obie ręce do góry, przyjmując kształtem sylwetki literę Y – od yes, tak, potrzebujemy pomocy. Jeśli w innej sytuacji zawiśnie nad nami śmigłowiec lub przemieszcza się on obok powoli, wyraźnie czegoś szukając, należy prawą rękę unieść w górę, a lewą w dół, co oznacza literę N – od no, nie potrzebujemy pomocy. Zawsze, niezależnie od sytuacji w celu lepszej współpracy z zespołem ratowniczym ważne jest, aby podczas lądowania spokojnie pozostać na miejscu i bez wyraźnego wezwania nie podchodzić do śmigłowca.

Podobnie jak w Polsce również we Włoszech zespoły ratownicze proszą, aby z numeru 118 korzystać tylko w sytuacjach tego wymagających. Działa tam też alarmowy numer 112.

Przedstawione tu zjawiska i niebezpieczeństwo to kolejne ABC FERRAT, które każdy wybierający się na szlak musi wziąć pod uwagę bo tu chodzi o wasze zdrowie, a wypadki niestety zdarzają się.
1 Napięcie krokowe (Uk) to różnica potencjałów dwóch punktów podłoża odległych od siebie o długość kroku.
2 W miarę możliwości nie obciążajmy poręczy owiniętych taśmą (pod nią gromadzi się wilgoć i lina rdzewieje, warto ją nawet zerwać – lepiej, aby ktoś się skaleczył, niż odpadł od ściany). P. Schubert, Bezpieczeństwo i ryzyko w skale i lodzie, Warszawa 2019, s. 82.

abc ferrat - ubezpieczenie i akcje ratownicze - DOLOMITY NA FERRATACH-PRZEWODNIK

Nr 5 ABC FERRAT – to UBEZPIECZENIE

Wyjeżdżając na wakacje w Alpy, zawsze powinniśmy się ubezpieczyć od kosztów leczenia i akcji ratunkowej w górach. Zwróćcie uwagę na kwoty ubezpieczenia oraz na to, aby jego warunki uwzględniały wspinaczkę górską poza trasami oraz aby była opcja pomocy z wykorzystaniem helikoptera w akcji ratunkowej.

Wbrew pozorom to też element tego ABC FERRAT bo, w przeciwieństwie do Polski, we Włoszech akcje ratownicze są płatne.

abc ferrat - Przewodnicy górscy - DOLOMITY NA FERRATACH-PRZEWODNIK

Nr 6 ABC FERRAT – PRZEWODNICY

„Dobre wspinanie i dobre towarzystwo często idą w parze: radość z jednego jest zależna od drugiego”.     Tom Patey4

Przewodnicy górscy. Podczas planowania naszego pierwszego wyjazdu na ferraty w Dolomitach możemy czuć się trochę niepewnie, mierząc się z wysokimi górami. Polecamy i gorąco namawiamy do korzystania w takiej sytuacji z pomocy międzynarodowych przewodników górskich. Będziecie czuć się bezpiecznie, nauczycie się ABC ferrat i przy okazji na pewno poznacie interesujących ludzi gór. W każdym większym ośrodku czy miejscowości turystycznej w Dolomitach bez większego problemu znajdziecie biuro przewodników z odpowiednimi uprawnieniami. Również w większości schronisk można znaleźć taką usługę – oczywiście należy się wcześniej umówić i zarezerwować pomoc takiej osoby. Większość miejscowych przewodników oprócz włoskiego biegle posługuje się niemieckim, trochę gorzej jest z angielskim, ale też nie powinno być większego problemu. Jeśli wyjeżdża się z Polski w grupie, na pewno wygodniej jest skorzystać z pomocy polskich przewodników, co powinno kosztować trochę mniej niż wynajęcie przewodnika na miejscu. Znacznie łatwiej będzie się porozumieć w języku ojczystym, a przy okazji – ile wspaniałych historii można posłuchać wieczorami.

W tym miejscu specjalne ukłony dla przewodników, którzy wprowadzali nas w świat gór:
Jaśka Gąsienicy-Roja1 (roj.przewodnik@gmail.com; +48 602 320 308),
Maćka Ciesielskiego2 (maciekciesielski@gmail.com; +48 504 266 030)
i autochtona z Dolomitów –
Maxa Willeita3 (max.willeit@rolmail.net; +39 335 684 9422).

Gorąco namawiamy do korzystania z pomocy naszych kolegów, możecie się z nimi wybrać zarówno na ferraty, jak i na drogi wspinaczkowe dobrane stosownie do waszych umiejętności. I jeszcze jedna uwaga, co do zasady – najlepiej, aby ludzie odpowiadający za nas w górach posiadali licencję IVBV/UIAGM/IFMGA.

Na koniec najważniejsze. Nigdy nie wybieraj się na wspinaczkę samotnie! We dwoje lub w grupie zawsze raźniej i bezpieczniej.

 

1 Jan Gąsienica–Roj, Międzynarodowy Przewodnik Wysokogórski IVBV/UIAGM/IFMGA, Zawodowy Ratownik TOPR, Przewodnik Tatrzański. W jego
rodzinie tradycje przewodników górskich przechodzą od 150 lat – z pokolenia na pokolenie.
2 Maciej Ciesielski, Międzynarodowy Przewodnik Wysokogórski IVBV/UIAGM/IFMGA, Instruktor Alpinizmu Polskiego Związku Alpinizmu, Instruktor
Wspinaczki Wysokogórskiej, ochotniczy ratownik TOPR, wybitny alpinista, były członek Komisji Szkolenia PZA.
3 Max Willeit, Międzynarodowy Przewodnik Wysokogórski IVBV/UIAGM/IFMGA, alpinista, przewodnik, instruktor narciarski.
4Tom Patey, szkocki alpinista, wspinacz i pisarz.

DOLOMITY NA FERRATACH - PRZEWODNIK PO FERRATCH W DOLOMITACH

Jadąc na ferraty koniecznie zaopatrz się w dobre PRZEWODNIKI. Jeśli nawet jedziesz w zorganizowanej grupie to poznawanie opisów tras, zaznajamianie się z topo ferrat, mapkami dojazdu i innymi szczegółami i wskazówkami spowoduje, że łatwiej Ci będzie robić postępy, odnajdywać się w poszczególnych rejonach Dolomitów, oceniać trudność ferrat, znajdować początek ferraty i drogę powrotną co w rezultacie zaowocuje dużą samodzielnością i możliwością samodzielnych wypadów na ferraty.

Mapy

To kolejna bardzo ważna rzecz. Tak, staromodne papierowe mapy, nie te w telefonie! Właśnie one mogą uratować was z tarapatów. Nie trzeba pisać, że podczas wyprawy może nie być zasięgu lub bateria w telefonie może się wyczerpać. Można oczywiście mapy wczytać do pamięci telefonu, ale te papierowe dają szersze, lepsze spojrzenie na teren. Nie raz pomogły nam i nie raz wyciągaliśmy je z plecaka, żeby spotkanym w górach turystom pokazać, jak dojść do celu. Polecamy najpopularniejsze w Tyrolu Południowym mapy Tabacco lub Kompass, które można kupić w Dolomitach nawet w sklepach z pamiątkami.

abc ferrat - ubezpieczenie i akcje ratownicze - DOLOMITY NA FERRATACH-PRZEWODNIK

Nr 7 ABC FERRAT – PODSTAWOWE ZASADY ZACHOWANIA NA FERRATACH

W bardzo dobrej serii włoskich przewodników1 po ferratach znaleźliśmy spis dziesięciu podstawowych zasad i podpowiedzi. Przytaczamy go tutaj bez zbędnych komentarzy bo to rzeczywiście dobry zbiór zasad do ABC FERRAT:

1. Zawsze zakładaj kask, uprząż oraz certyfikowany zestaw dedykowany na ferraty.
2. Zawsze sprawdź, czy prawidłowo (zgodnie z instrukcją) zamocowałeś lonżę do uprzęży.
3. W czasie wspinaczki korzystaj z lonży zgodnie z zasadami opisanymi w instrukcji producenta. Jeśli korzystasz z lonży typu Y, zawsze wpinaj oba karabinki w linę asekuracyjną. W miejscach przepięcia jeden koniec zawsze musi być wpięty.2
4. Dokładnie zapoznaj się z zasadami użycia lonży i uprzęży w instrukcji obsługi.3
5. Zawsze sprawdzaj przed użyciem stan zestawu ferratowego, a uszkodzone elementy wymień. Szczególnie po każdym odpadnięciu od skały!
6. Zwracaj uwagę na stan i jakość wbudowanych w skałę sztucznych ubezpieczeń i stalowej liny asekuracyjnej.
7. Zachowaj odstęp na ferracie, tak aby osoba wspinająca się powyżej podczas spadania nie spadła na ciebie.
8. Unikaj wspinania na ferracie podczas złej pogody oraz przy złej prognozie. Stalowa lina zabezpieczająca jest znakomitym przewodnikiem i w czasie burzy stanowi olbrzymie zagrożenie. W czasie burzy opuść ferratę tak szybko, jak tylko jest to możliwe. 9. Jeśli wspinasz się z osobą o mniejszej wprawie czy umiejętnościach wspinaczkowych, użyj liny do asekuracji, aby zmniejszyć ryzyko poważnego upadku towarzysza (oczywiście jeśli znasz zasady asekuracji za pomocą liny i umiesz to robić).
10. Zwracaj uwagę na stan i zachowanie innych ludzi w górach. Zachowaj odpowiedni dystans. Szczególnie uważaj na kamienie strącane przez osoby wspinające się powyżej.

My dodalibyśmy może jeszcze kilka dodatkowych uwag:
– zaczynaj od łatwych tras i stosuj zasadę stopniowania trudności,
– nie przeceniaj swoich sił i umiejętności,
– w góry wychodź wcześnie rano i nie wracaj zbyt późno wieczorem,
– nie spiesz się na trasie ferraty, nie ścigaj się z innymi wspinającymi się wyżej.

 

1 Seria przewodników – Sentieri d’autore, wydawnictwa Idea Montagna.
2 Dodaliśmy od siebie, aby korzystać ze sprzętu zgodnie z zasadami opisanymi przez producenta.
3 Ten punkt z premedytacją zmieniliśmy, aby uniknąć dyskusji o lonżach typu V w ich starej czy nowej wersji. Dziś w praktyce prawie nie ma ich już w sprzedaży, a sami polecamy, by korzystać z atestowanych zestawów ferratowych uznanych producentów. Chodzi przecież o nasze bezpieczeństwo.

Rozpocznij druk i naciśnij przycisk Enter, aby wyszukać

Koszyk

Brak produktów w koszyku.